poniedziałek, 20 lipca 2015

Eksplikacja mysli #3 - GREYt FUTURE

Przepraszam za brak polskich znakow  :c 

Sveiki!

GREYT FUTURE

Natknelam sie na to zdanie calkiem przypadkiem. Otoz siedze sobie w autobusie. Slucham muzyki i ogladam Litwe przez okno. I nagle widze mur, a na nim szary napis "GREYT FUTURE". 

Co ono oznacza?  

Zapewne domysleliscie sie wczesniej, ze odejmujac litere "t" zostanie slowo "grey". I nie, nie chodzi tu o postac z pewnej ksiazki. Grey oznacza kolor szary. Tak wiec autor ma na mysli ,,szara przyszlosc". Nie przyszlosc Greya. Hmm, lepiej wrocmy do tematu..

Wiekszosc osob obawia sie swojej przyszlosci. Czy nasze zycie kiedys sie zmieni? Zdecydowanie tak. A jak nie zycie to przynajmniej charakter, poglady. Przeciez jutrzejszy dzien to przyszlosc. Mozna zmieniac swoje zycie krok po kroku, codziennie. Nie ma rzeczy niemozliwych. Tak wiec do roboty! Idz pisac, spiewac, cwiczyc, malowac. Chyba ze wolisz czytac mojego bloga, to w takim razie siedz.

Niektorzy ludzie pragna zmieniac przyszlosc. Chca, zeby zycie stawalo sie coraz latwiejsze. Powstaja nowe wynalazki w dziedzinach technologii, techniki, itp. Jednak to zmienia nie tylko swiat, takze ludzi. Zauwazcie, ze kiedys nie bylo komputerow, telefonow, telewizorow. Dzieci i mlodziez spedzala czas na dworze, rozmawiala z rowiesnikami. Rzadko spotykam osobe, z ktora da sie normalnie porozmawiac, ktora "nie siedzi" na fejsie, instagramie czy snapie. Ej, dobra, tez nie jestem lepsza - mam fb, instagrama,ogladam youtube i smieszy mnie gimbusiarski humor. Ale nie jest tez tak, ze caly dzien surfuje po fb i ogladam Gimpera. Ekhem, mamo, lepiej tego nie czytaj ani nie komentuj.

Zostawmy temat internetu bo wyjde na hipokrytke. Uznajmy, ze tego nie bylo. Robisz sie baaardzo senny, zamykasz oczy i spiisz... 

Ludzie wmawiaja nam, ze zmiany sa dobre. Owszem, sa, ale nie powinno sie zmieniac swiata caly czas. Takie jest moje zdanie. Czasami lepiej zostawic pewna rzecz, a nie jej niszczyc. Dlatego w tym zdaniu istnieje pewna ironia, poniewaz ''y'' zastepuje ''a''. Great future. Sadzisz, ze ta przyszlosc jest wielka, wspaniala? 

Chodzi o to, ze ciagla zmiana zle wplywa na spoleczenstwo i swiat. Mamy samochody, telewizor, komputer, telefon, tablety, mikrofalowki, tostery.. I wieeele wiele innych. Czego nam jeszcze brakuje?
Ale trzeba wziasc pod uwage to, ze autorowi nie musialo chodzic o swiat i ludzi. Jest jeszcze temat polityki. Ale nie, akurat o tym nie bede pisac, poniewaz mnie to nie interesuje. Ale wydaje mi sie, ze chodzi o ciagla zmiane swiata. Ze w przyszlosci nasza planeta bedzie "sztuczna", ludzie zamiast wyczekiwac gwiazdki i spotkania z rodzina, beda czekali na premiere iphona 16. Przyszlosc staje sie szara przez nas.

A wy jak rozumiecie zdanie ,,GREYT FUTURE"? Piszcie w komentarzu :)
__________________________________________________________
Czesc! Przepraszam za przerwe, ale nie mialam pomyslu na posty. Dopiero zainspirowala mnie Litwa :D Aktualnie jestem u dziadka na Lotwie. Pomyslalam, ze co kilka dni, przynajmniej 2/3 razy w tygodniu bede dodawala posty o Lotwie. Musze wziasc sie za bloga, bo nie chce stracic czytelnikow! (o ile ktos to czyta ;)).

 Dziesma Myslovitz - I nawet kiedy bede sam
Citation - ,,Myśl o przyszłości tylko wtedy, kiedy może ci ona sprawić przyjemność."
To tyle, ardievas! :)

niedziela, 12 lipca 2015

aWesome Book #3 - Opal, Jennifer L. Armentrout

Info:
Tytuł: Opal
Autorka: Jennifer L. Armentrout
Data premiery: 18 lutego 2015
Wydawnictwo: Filia
Kategoria: fantasy, science fiction
  
Opis:  
 Po wszystkim co się stało, nie jestem już tą samą Katy. I nie jestem pewna, jak to się skończy. Gdy każdy krok ku prawdzie zbliża nas do tajemniczej organizacji, odpowiedzialnej za torturowanie i testowanie hybryd, zdaję sobie sprawę, że dobre zakończenie nie istnieje. Śmierć kogoś bliskiego jest nadal świeża, pomoc przybywa z najmniej spodziewanego źródła, przyjaciele stają się dla nas śmiertelnym zagrożeniem, ale my nie możemy zawrócić. Nawet jeśli wynik tego starcia zniszczy nasze światy na zawsze.

Okładka:






















Moja ocena: 6/10 

Recenzja: Nadszedł czas na trzecią część serii Lux, czyli Opal! I mimo, że tak bardzo wyczekiwałam tej części, zawiodłam się. Zacznę od tego, że w przeciwieństwie do poprzednich tomów, Opal czytało się najdłużej i chyba najgorzej. Fabuła była nudna i dłużyła się. Raz na pięć rozdziałów zdarzyło się coś zaskakującego. I to by było na tyle akcji. A szkoda, bo nie znoszę długich i lekkich lektur. Są niewiarygodnie nudne. Lubię, kiedy coś mnie zaskakuje, bo mogę o tym rozmyślać! [SPOJLER!] Niestety, relacja Katy i Dee znacznie się pogorszy. Blake, chcąc ratować swojego przyjaciela będącego u Daedalusa, będzie w stanie zdradzić Kat. W momencie przyjścia do jej domu, stoczą walkę, która pozbawi życia Adama - chłopaka Dee. Dziewczyna będzie obwiniać Katy o jego śmierć. Dawna przyjaciółka Kat zmieni się, niestety na gorsze. Stanie się szorstka i zimna 

Dużo czasu zajęło mi czytanie tej części. Według mnie autorka przesadziła z Katy i Deamonem. Wiem, że są w końcu głównymi bohaterami, ale chodzi mi o ich związek. Ej, nie jestem zazdrosna, po prostu męczy mnie czytanie w każdym rozdziale o tym, że Deamon łobuzersko się uśmiechnął, a Katy poczuła motyle w brzuchu. Jestem żądna akcji, a nie miłosnych rozterek!
W każdym razie nie twierdzę, że książka jest tak okropna, że nie ma sensu jej czytać. Wręcz przeciwnie, ja uwielbiam tę serię! Tylko że oczekiwałam akcji, wybuchów, a spotkałam słodką, kochającą się parę, niedobór Dee w rozdziałach (a to jedna z moich ulubionych postaci!), oraz zdesperowanego Blake'a, którego jest mi szkoda i równocześnie go nienawidzę. Jest na mojej czarnej liście bohaterów książkowych, zwłaszcza po tym, co zrobił pod koniec książki. 
Oprócz Blake'a, zaczęła irytować mnie Katy. W Onyksie była pewna siebie, odważna, pyskata. W tej części stała się płaczliwą, wrażliwą nastolatką, trzymającą się Deamona, jakby nie mogła bez niego żyć (jak na ironię to prawda, w końcu łączy ich kosmiczna więź, ale wiecie o co mi chodzi ;)). Reszty bohaterów praktycznie nie ma. Jak wcześniej wspomniałam, jest tylko Katy, Daemon i ich problemy. 

Przejdę do ostatniego fragmentu. Kiedy skończyłam czytać Opal, myślałam, że będzie to ostatnia część. Pomyślałam: ,,Niemożliwe, żeby to się tak skończyło! Nieee! Jennifer, czemu?!". Szybko sprawdziłam w necie, czy istnieje czwarta część. Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam opis i okładkę Origin. Czyli to jeszcze nie koniec. I dobrze, bo gdyby seria Lux skończyła się na tym momencie, napisałabym bardzo długi list do autorki, pytając się, czemu mi to zrobiła?

Podsumowując: jeśli czytałeś/aś poprzednie części i oczekujesz duuużo miłości między głównymi bohaterami, jest to idealna książka dla ciebie! A jeśli jesteś fanem/fanką science-ficion, kosmitów i akcji, sięgnij po poprzednie części, może ta seria zaciekawi cię bardziej niż mnie?
__________________________________________________________________
Witam w trzeciej recenzji! Mam nadzieję, że się podobała :) Jeśli tak, zostaw komentarz! A jeśli nie, również zostaw komentarz :D 

Niedzielny cytat: ,,Kiedy sa­memu ma się związa­ne ręce przez brak po­mocy i zro­zumienia, trud­no jest pomóc ko­mukol­wiek innemu".
Piosenka: The Prodigy - Spitfire

Do następnej recenzji! Cześć :)

wtorek, 7 lipca 2015

Wakacje, wena, nuda! Eksplikacja myśli #2

Witajcie!

 O ile się nie mylę, wakacje zaczęły się ok. 2 tyg temu. I z racji tego, że nie dodałam posta o wakacjach, jak to zrobili wszyscy blogerzy, robię to teraz! Genious.
W każdym razie moje holidejsy zaczynają się w sobotę, te 2 tygodnie to była raczej pomyłka.
A dlaczego zaczynają się w sobotę? A no dlatego, że wyjeżdżam na Łotwę do dziadka. Myślę, że napiszę o tym posta. 

Dobra, koniec tych głupot! 

Opowiem wam o moich wspaniałych wakacjach.
Tak więc naszła mnie moja przewspaniała, ukochana Wena. Czekałam na nią od kilku lat! Przywitałam się z nią, porozmawiałam. Zaproponowała mi najlepszy pomysł ever na moją poraz 2345 książkę!
Zabrałam się do pracy i aktualnie jestem na 11 rozdziale. I o dziwo, Wena jeszcze mnie nie opuściła. Jak ja ją uwielbiam. 

Nie lubię takich dni (a jest i dosyć dużo), kiedy pogoda jest tak masakryczna, że nic się nie chce. Nie chce się wyjść na dwór, siedzieć na kompie, czytać, siedzieć i stać. Jedynie co jest ciekawe to słuchanie muzyki i leżenie przez godzinę na kanapie, zastanawiając się czemu dzisiaj jest 40° i czemu po wypiciu 4 filiżanek cappuccino chce mi się dalej spać.



Wczoraj zamówiłam sobie dwie książki: "Kapitan. Na służbie", oraz ,,Julia, trzy tajemnice". Oglądałam "Kapitana Philipsa", i normalnie rozwaliła mnie scena z płaczącym Tomem Hanksem. Dalej nie mogę o tym myśleć.  Chyba dramaty nie są dla mnie, chyba że chce je przeżywać przez pół roku....
Trylogia "Dotyk Julii" jest po prostu niesamowita. Nie napisałam recenzji, ponieważ pierwszą część przeczytałam dosyć dawno, a byłam w trakcie czytania "Obsydianu", także odpuściłam sobie pisanie recenzji. A ta książka, którą zamówiłam, jest kontynuacją serii. Nie mogę się doczekać kiedy ją zacznę czytać!

Właśnie jestem w trakcie odpowiedzi na pytanie "Czemu moje ulubione zespoły muszą grać akurat w Warszawie lub w Gdańsku, kiedy ja mam do nich po 7h?". Ten kto odpowie na to pytanie, jest... Nie wiem, ma u mnie plusa :D
Ci, którzy czytają mojego aska wiedzą, że jestem w trakcie głębokiej depresji, ponieważ Papa Roach grali miesiąc temu w Polsce, i zgadnijcie w jakim mieście? Tak, w Warszawie! A ja nie mogłam jechać. I jest mi smutno, bo mogłabym jechać na ich koncert do Niemiec, gdyby nie to, że będą tam grali w listopadzie! Akurat wtedy, kiedy będę miała urodziny. I będę wtedy gorzko płakać :(

Dobra, koniec tego użalania się. Są wakacje, trzeba korzystać! Także zamiast siedzenia i czytania facebooka (albo mojego bloga) wyjdź na dwór ;)
W tym momencie kończę tego posta, jeśli dotrwałeś do tego momentu zostaw komentarz i zaobserwuj bloga! ;)

Wtorkowy cytat - ,,Ten kto się waha, czeka... czeka... czeka... i traci".
Piosenka - Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała PR :C Papa Roach - Last Resort

Do zobaczenia. 

niedziela, 28 czerwca 2015

Liebster Blog Award



„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Obowiązkiem jest też wklejenie znaku LBA do wpisu.”

Zostałam nominowana przez:
http://takieksiazki.blogspot.com/

1. Makijaż czy naturalny wygląd?
 Ja jestem za delikatnym makijażem. Oczywiście nie u mnie, bo ja się nie potrzebuję malować. 

2. Jedzenie w domu czy poza nim?
Wolę w domu ;)

3. Pies czy kot?
Zdecydowanie kot.

4. Ulubiony gatunek filmowy? 
Najbardziej lubię fantasy, przygodowe i thillery.

5. Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa?
 Hmmm... Powiem szczerze, że nie pamiętam jakiegoś szczególnie ciekawego wspomnienia z dzieciństwa. Ogólnie wspominam je fajnie, biegałam po dworze, wspinałam się na drzewa, zbierałam tazosy, bawiłam się w dom i szkołę. Chyba to jest moim najlepszym wspomnieniem :) 

6. Wolisz książki w wersji papierowej czy elektronicznej?
Dla mnie wszystkie e-booki to porażka. Oczywiście jak kto woli. Ja po prostu jestem za tymi prawdziwymi książkami. 

7. Trzy słowa, które definiują Twoją osobowość?
Leniwa, wrażliwa, spokojna. 

8. Kawa naturalna czy rozpuszczalna?
Nie piję kawy, ale lubię cappuccino.

9. Miejsca do których lubisz wracać?
Lubię wracać do domu! Zwłaszcza po szkole, kiedy akurat mam najwięcej lekcji. Wtedy myślę tylko o tym, żeby położyć się i spaaaać...

10. Zakupy w sklepie stacjonarnym czy przez internet?
Zależy. Bardziej kupuję w sklepach stacjonarnych, rzadziej przez internet. 

11. Aktywne czy pasywne spędzanie wolnego czasu?
Lubię biegać i skakać - choć dziwnie to brzmi, jednak to prawda! :) Uwielbiam też spacery. Jednak czasami mam ochotę przespać cały dzień, albo obejrzeć film, no i siedzę w domu.


Nominuję:
1. http://www.goreczny.blogspot.com/?m=1 2. http://typicalgr.blogspot.com/3. http://mishmashbyalice.blogspot.com/
4. http://natka02.blogspot.com/2015/06/goodbye-class.html
5. http://written-by-life.blogspot.com/2015/06/zycie-i-tak-sie-kiedys-skonczy.html
7. http://okayanyway.blogspot.com/2015/06/wakacyjny-niezbednik-akcesoria.html
8. http://kejtiz-daily.blogspot.com/?m=1
9. http://teddypisze.blogspot.com/
10. http://www.shaezaelka.blogspot.com/
11. http://porwanie.blog.pl/  
Pytania:
1. Jaki gatunek muzyki słuchasz? 

2. Co byś wybrał/a - teleportację, niewidzialność czy latanie? 
3. Ulubiona książka?
4. Dlaczego zdecydowałeś/aś się na założenie bloga?
5. Twoje motto? 
6. Najnudniejszy obejrzany film?
7. Ulubione słodycze?
8. Rzecz, bez której nie ruszysz się z domu to?
9. Najgorsze zjedzone danie?
10. Kto jest twoim autorytetem? 
11. Wierzysz w istoty nadprzyrodzone?

czwartek, 25 czerwca 2015

aweSome Reviev #3 - ,,Gnijąca panna młoda"

Recenzja filmu pt. ,,Gnijąca panna młoda".

Opis: Victor przypadkiem oświadcza się nieżyjącej dziewczynie. Nieboszczka zabiera młodzieńca ze sobą do świata zmarłych, by go poślubić. 

Plakat:  























Informacje: 
Reżyseria: Tim Burton, Mike Johnson
Scenariusz: John August, Pamela Pettler, Caroline Thompson
Gatunek: Animacja, Czarna komedia
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Premiera:
7 września 2005 (świat) 

Recenzja: W pewnym miasteczku żyła sobie rodzina szlachecka. Małżeństwo Everglot, które jak wspominali, nie byli kochającą się parą, postanawiają wydać za mąż swoją córkę Victorię. Chcieli w ten sposób uzupełnić swoje fundusze. Przyszłym mężem ma być Victor Van Dort. W pałacu Everglotów panuje zimna atmosfera - narzeczeni nie mogli przebywać ze sobą sam na sam, ponieważ było to nieprzyzwoite zachowanie. Gdy nadchodzi próba ślubu, pan młody nie potrafi wypowiedzieć przysięgi. Sytuacja ta sprawia, że pastor postanawia przerwać próby aż do momentu, kiedy Victor będzie przygotowany do ślubu. Ten przygnębiony udaje się do lasu, gdzie przypadkowo oświadcza się zmarłej dziewczynie. 
Po tym krótkim wstępie czas na moją recenzję. To była moja pierwsza obejrzana bajka Tima Burtona i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Fabuła jest ciekawa i  wzruszająca! Piosenki tej bajce dodają uroku. Najbardziej urzekły mnie postacie - ich nienaturalnie chude proporcje, sposób, w jaki się poruszają i jak mówią. Sam film bardzo szybko się ogląda, a jego oryginalność sprawia, że czas przy emisji dzieła Burtona mknie niepostrzeżenie.
Victor będzie musiał wybrać pomiędzy Gnijącą panną młodą, a Victorią.  Nie będzie to łatwe wyzwanie, bowiem obie są zakochane w panu młodym.
Bardzo poruszyło mnie zakończenie filmu. Tim świetnie pokazał nam emocje bohaterów, dzięki czemu mogliśmy je zrozumieć, odnieść się do nich lub z nimi identyfikować.
Jest to niewątpliwie dziwna, ale intrygująca bajka.
Cóż mogę jeszcze dodać? Jeśli lubisz bajki z dreszczykiem i czarnym humorem, koniecznie obejrzyj ,,Gnijącą pannę młodą" Tima Burtona!

  Moja końcowa ocena: 9/10

 Kilka zdjęć:
  


 ___________________________________________________________
Dobry wieczór! Witam z nową recenzją, jak zwykle wieczorem. Mam nadzieję, że się podoba! A jeśli tak, to napisz komentarz i zaobserwuj mojego bloga - będzie mi baaardzo miło :)

Czwartkowy cytat: ,,Pamięć potrzebna jest nam tylko po to, byśmy czuli się szczęśliwi".

Cześć!

niedziela, 14 czerwca 2015

aWesome Book #2 - Onyks Jennifer L. Armentrout

Info: 
Tytuł: Onyks
Autorka: Jennifer L. Armentrout
Data premiery:
2014-09-17  
Wydawnictwo: Filia

Opis:
 Coś gorszego niż Arumianie przybyło do miasta...
Departament Obrony przysłał swoich ludzi. Jeśli tylko dowiedzą się, co potrafi Daemon i że jesteśmy połączeni, już jest po mnie. Podobnie jak i po nim. I jeszcze jest ten nowy chłopak w szkole, który ma własną tajemnicę. Wie, co mi się przydarzyło i może pomóc, ale żeby to zrobić, muszę okłamać Daemona i trzymać się od niego z daleka. Jakby to było w ogóle możliwe. 
Ale wtedy wszystko się zmienia...
Widziałam kogoś, kto nie powinien żyć. I muszę o tym powiedzieć Daemonowi, chociaż wiem, że nie zaprzestanie poszukiwań, dopóki nie dotrze do prawdy. Co stało się z jego bratem? Kto go zdradził? I czego chce Departament Obrony od nich i ode mnie? 
Nikt nie jest tym, na kogo wygląda. I nie każdy wyjdzie żywy z pajęczyny kłamstw...

Okładka:






















Moja ocena: 10/10

Recenzja:
     No, w drugiej części Jennifer mnie naprawdę zaskoczyła. W pozytywnym znaczeniu.W książce wychodzą na jaw różne tajemnice i kłamstwa. Kate będzie musiała przeżyć wiele ciężkich chwil. Jak napisała autorka w podziękowaniach: ,,Dziękuję Liz Pelletier, redaktorce serii Lux i osobie, która zażądała, by w Onyksie było więcej Daemona.", więc na pewno miłośniczki przystojnego kosmity będą uszczęśliwione.
     
Tym razem będzie więcej akcji, płaczu, złości. Poznamy pewne dwie fałszywe osoby. Jeśli ktoś będzie zaczynał czytać, to od razu mówię - uważajcie na Blacka. Nie na Daemona Blacka, tylko na Blacka. Ostrzegam.
    
 Zobaczycie świat kierowany pieniędzmi, żądzą władzy i samolubności. Nawet Kat w pewnej chwili pójdzie na dno. Niestety nie zawsze Daemon będzie obok. Dee poczuje prawdziwy zawód. Nie wszystko będzie takie, jakie wyobrażała sobie nasza bohaterka.
     
 Ponieważ wiecie, że Obsydian jest bronią przeciwko Arumianinom, to czytając drugą cześć zrozumiecie przeciw komu stworzony został Onyks. To bardzo istotne, dlatego miejcie oczy otwarte!     
 Jennifer wspaniale ukazała emocje bohaterów. Otworzyła drzwi do brutalnego świata, kompletnie zmienionego od czasów pierwszej części. Departament Ochrony nie zostanie taki bezbronny, jak wcześniej. Kate podejmie decyzje, które albo pociągną ją na dno, albo pociągnie ku górze.
      
Jeśli przeczytałeś/aś Obsydian, i chcesz się dowiedzieć o dalszych losach bohaterów, lub jesteś fanatykiem fantasy, romansów i przystojnych kosmitów, to śmiało sięgnij po tę część! Na pewno się nie zawiedziesz. 
____________________________________________________________
Welcome, welcome, welcome, in the fantastic, beauty, wonderfull reviev! 
A tak całkiem serio to cześć. Mam nadzieję, że recenzja drugiej części serii Lux wam się spodobała. Jeśli tak, to zachęcam do komentowania i dodawania mojego bloga do swoich kręgów (nie wiem jak to inaczej nazwać :D).

Niedzielny cytat: ,,Istniejemy póki ktoś o nas pamięta".

Do następnego. Pa!

czwartek, 11 czerwca 2015

Eksplikacja myśli #1 I'm calling you

Cześć. 

Tak sobie siedzę, słucham muzyki, i nagle nachodzi mnie myśl - napiszę posta. Tylko o czym? Ostatnia notka była niezwykle interesująca - chociaż myślę, że pisanie o szpinakowym cieście i 4 z fizyki jest mało... ciekawe. Więc czas na małą zmianę. Nie będzie "życie na krawędzi", tylko "Eksplikacja myśli". Będę pisała po prostu o wszystkim - przemyśleniach, o tym, co robię (nie wliczając jedzenia i szkoły). 
   Nie wiem czy wiecie, ale bardzo lubię wymyślać coś oryginalnego, dziwnego.. Niektórzy dowiedzieli się o tym poprzez poznanie mojej nazwy emaila - gilraenfaelivrin. Kto normalny daje na nazwę emaila "Gilaren Faelivrin"? Cholera, właśnie przyznałam, że jestem nienormalna. Ale czy to moja wina, że chciałam wybrać sobie imię elfickie? Ej, dobra, to zaczyna być mega dziwne. Koniec tematu.
     Dzisiaj chciałabym napisać coś o muzyce. Nie wiem czy o tym wspominałam, ale moim ulubionym gatunkiem jest rock. Papa Roach, Guns n' Roses, Red Hot Chilli Pepers, Fall out Boy. To oni poprawiają mi nastrój, pomagają zapomnieć o problemach. Przyznam się bez bicia, że nie słucham tylko tych czterech zespołów. Oprócz rocka, ubóstwiam starą, dobrą muzykę, m.in Lenny Kravitz, Bon Jovi. Lubię także Linkin Park, System of a Down... Dużo tego jest. Dodam jeszcze, że na mojej playliście znajdują się też kawałki popowe. Ale i tak głównie przeważa rock i stara muzyka. 
    Od wczoraj jestem zakochana w piosence:
"Jevetta Steele - Calling You"
Na początku jej nie lubiłam. Wydawała się zbyt wolna i za cicha. Co nie oznaczało, że kompletnie mi się nie podobała, ponieważ na początku słuchałam cover Doroty Osińskiej. Ale kiedy ponownie usłyszałam głos Jevetty, nie mogłam przestać słuchać jej piosenki. Najbardziej zauroczyło mnie właśnie to, czego na początku nie mogłam znieść. Calling you to kawałek spokojny, cichy, skłaniający do refleksji. 
Jeśli chce się zrozumieć tekst, najlepszym sposobem będzie obejrzenie filmu "Bagdad Cafe". Być może pojawi się jego recenzja, ale nie jestem pewna. Tak czy owak uważam, że Jevetta zaśpiewała fenomenalnie. Pewnie długo nie przestanę jej słuchać. 

Czwartkowy cytat: ,, Dwóch półgłówków głowy nie czyni".
Piosenka: Pomyślałam, że danie piosenki Jevetty będzie zbyt przewidywalne, dlatego postanowiłam dać jeden z moich ulubionych zespołów- Papa Roach - Devil

Na razie!